Dzisiaj jest: niedziela, 11 stycznia 2026
– polski serwis poświęcony Człowiekowi ze Stali
Seria: Superman Vol. 1
Tytuł: The Last Days of Superman!
Data wydania: październik 1962
Scenariusz: Edmond Hamilton
Rysunki: Curt Swan
Tusz: George Klein
Okładka: Curt Swan
Występują: Clark Kent (Superman), Supergirl, Krypto
Gdy bezzałogowy satelita kosmiczny zagraża uderzeniem w tajemniczy obiekt znajdujący się na orbicie, Jimmy Olsen wzywa Supermana, by interweniował. Superman przesuwa satelitę, po czym odkrywa, że obiekt jest nasycony zielonym kryptonitem i zawiera próbkę wirusa X — śmiertelnej choroby kryptonijskiej. Używa odrzuconego napędu rakietowego satelity, by skierować obiekt nad opuszczony obszar Metropolis, gdzie wraz z Jimmym przeczytują napis na ciekłym obiekcie. Gdy Superman rozbija obiekt kamieniem, parę fragmentów zostaje rozsypanych — a potem Superman zaczyna odczuwać osłabienie, zdając sobie sprawę, że mógł zostać zainfekowany wirusem.
Zaniepokojony stanem zdrowia, Superman prosi Jimmy’ego o pomoc — trafia do szpitala, gdzie lekarz potwierdza, że jego stan jest poważny, grozi śmiercią. Superman decyduje się zastosować kwarantannę, izolując się w szklanej komorze, by nie zarazić Supergirl ani innych kryptonijskich istot. Wkrótce ogłasza, że przez najbliższe 30 dni spróbuje zrealizować najważniejsze zadania, które chciał pozostawić po sobie — budowę wielkich systemów irygacyjnych, walkę z planetami zagrażającymi Ziemi, wykorzystanie Legionu oraz Supergirl do dokończenia jego dzieł. Projekty obejmują także zniszczenie odległej planety, powstrzymanie kosmicznej grzybni, przeobrażenie Antarktydy w strefę życia poprzez sztuczne słońce i ratunek Atlantydy przed skażonymi morskimi bestiami. Superman odwiedza Smallville, rozważa swoje relacje z Lois, Laną i Lyla Lerrol, odwiedza Batmana i Robina, a także wybiera się na Księżyc, by wypalić na jego powierzchni motto: „Do good to others and every man can be a Superman (Superman (Clark Kent))”.
Tymczasem Supergirl cofa się w czasie na Krypton, by znaleźć substancję leczniczą — odkrywa, że pierwotny wirus został zniszczony, a śmiertelny fragment mógł być krzyżowo przeniesiony przez mikrofragment kryptonitu ukryty w aparacie fotograficznym Jimmy’ego. Gdy fragment zostaje wydobyty, Superman zostaje wyleczony. W finale Superman, Supergirl i Krypto usuwają podpis „Clark Kent” ze swego graffiti na Księżycu, by chronić tajemnicę tożsamości, a świat oddycha z ulgą.
Superman #156 to klasyczny przykład opowieści z ery Srebrnego Wieku, z pełnym rozmachem, wielkimi gestami i motywem heroicznego poświęcenia. Pomysł, że Superman może umrzeć od wirusa ze swej ojczystej planety, nadaje historii dramatycznego wymiaru — czyniąc bohatera podatnym i ograniczonym, mimo że przez lata uchodzimy za istotę niemal boską. Historia działa mocno na emocje: widzimy, jak Superman musi zrezygnować ze swoich planów i upewnić się, że to, co zostawia, będzie miało trwały wpływ, nawet jeśli go już nie będzie.
Narracyjnie komiks miesza wielkie idee z momentami intymnymi — wizyta w Smallville, refleksje nad relacjami z Lois, Laną, Lyla Lerrol, gest pozostawienia podpisu na Księżycu — to elementy, które budują portret bohatera nie tylko przez jego moc, ale przez to, kim jest. Rozmach fabularny robi wrażenie: od projektów terraformacji po ratowanie Atlantydy, wykorzystanie Legionu i Supergirl — wszystko to łączy się w imponującą mozaikę rzeczy, które Superman pragnie uczynić. Scenariusz nie boi się też komplikacji (takich jak ukryty fragment kryptonitu w aparacie Jimmy’ego), co stanowi zgrabny twist wieńczący całą opowieść.
Artystycznie Curt Swan z tuszem George’a Kleina przedstawia opowieść w typowym dla epoki stylu — postacie skonkretyzowane, kadry klarowne, płynne przejścia między scenami akcji a refleksją. Moment, w którym Superman rzeźbi napis na Księżycu, jest symbolicznym akcentem, który dobrze koresponduje ze stylem tamtych lat. Rysunki oddają osłabienie bohatera, jego zmęczenie, jednak również majestat jego postaci — zwłaszcza gdy przenosi się w akcji ratunkowej lub deleguje swoje zadania.
Z pewnością historia ma elementy typowe dla Srebrnego Wieku, które dla dzisiejszych czytelników mogą wydawać się przerysowane lub przesadzone — tempo, mnogość wątków, dramatyzm katastrof. Niektóre projekty (np. terraformacja Antarktydy, zniszczenie odległych planet) mogą brzmieć jak efekciarskie fabuły epizodyczne, bardziej niż spójna wizja. Również moment rozwiązania — że jego choroba była w rzeczywistości kryptonitem ukrytym w aparacie Jimmy’ego — można postrzegać jako efektowny twist, ale też trochę wygodne wyjaśnienie, które rozładowuje napięcie — co bywa typowe dla komiksów tej epoki.
Mimo to The Last Days of Superman! pozostaje ważnym, klasycznym momentem w dorobku Supermana — opowieścią, która pokazuje, że nawet największy bohater może spotkać granicę i że jego prawdziwa potęga polega nie na wszechmocy, lecz na tym, co zostawia po sobie, gdy już nie może więcej. Historia inspiruje, bawi, wzrusza i przypomina, że bohaterstwo to często działanie w cieniu — wbrew własnym ograniczeniom. Daję temu zeszytowi 4 / 5 — zasłużony klasyk, który wciąż ma siłę narracyjną, chociaż język i styl epoki zdradzają swoje ramy.
Nasza ocena:
Autor: Kal-El