Action Comics #1

Action Comics #1

Następny numer ⟩

Action Comics #2

Seria: Action Comics Vol. 1

Tytuł: Superman

Data wydania: czerwiec 1938

Scenariusz: Jerry Siegel

Rysunki: Joe Shuster

Tusz: Joe Shuster

Okładka: Joe Shuster, Jack Adler

Redaktor naczelny: Vincent Sullivan

Występują: Clark Kent (Superman), Lois Lane

Streszczenie

Superman: Champion of the Oppressed
Pierwsze strony poświęcone są genezie – planeta skazana na zagładę, niemowlę wysłane kapsułą w kosmos, lądowanie na Ziemi i dzieciństwo chłopca o nadludzkiej sile. Już jako dziecko w sierocińcu z łatwością unosi ciężkie przedmioty, a jako dorosły mężczyzna odkrywa pełnię swoich mocy: jest szybszy niż pociąg, skacze wyżej niż najwyższe budynki, jest niemal niezniszczalny. Postanawia zostać obrońcą uciśnionych i przybiera pseudonim Superman.

Na łamach 13-stronicowej historii staje się świadkiem niesprawiedliwości i reaguje z bezwzględną stanowczością. Ratuje niewinną kobietę przed egzekucją, wymierzając sprawiedliwość prawdziwemu mordercy. Później rozbija drzwi, by uratować kobietę bitej przez brutalnego męża – i kończy to błyskawicznie, zostawiając oprawcę nieprzytomnego. Gdy Lois Lane zostaje porwana przez gangstera, Superman ściga go, niszczy jego samochód (słynna scena z okładki) i karze go tak, że więcej się nie pokaże.

W dalszej części wyrusza do Waszyngtonu, by skonfrontować skorumpowanego senatora. Przy użyciu siły i perswazji zmusza go do przyznania się do winy. Zeszyt kończy się obietnicą dalszej walki o sprawiedliwość – Superman ma jasno określoną misję: walczyć z niesprawiedliwością, chronić słabszych, demaskować nadużycia.

W numerze pojawiają się też inne historie: western o Chucku Dawsonie, magiczna opowieść o Zatarze, przygody podróżnika Marco Polo, opowieść bokserska o „Pepie” Morganie, detektywistyczne śledztwo Scoop Scanlona, historia Sticky-Mitta Stinsona i tekst fabularny South Sea Strategy. Całość tworzy mozaikę pulpowych klimatów końca lat 30.

Recenzja

Action Comics #1 to początek wszystkiego. Nie ma tu jeszcze peleryny jako symbolu idei, nie ma kryptonitu, nie ma Lexa Luthora ani Daily Planet z jego znajomym zespołem. Ale jest coś ważniejszego – niepokój moralny. Superman nie lata, tylko skacze. Nie jest bogiem ani mitem – to chłopak, który zrozumiał, że jeśli ma moc, to powinien z niej korzystać dla dobra innych.

To nie jest opowieść o herosie walczącym z armiami obcych – to opowieść o kimś, kto nie może znieść widoku przemocy wobec kobiety, o kimś, kto rozbija drzwi nie pytając o pozwolenie, gdy widzi niesprawiedliwość. To gniew zorganizowany w działanie.

Nie ma tu jeszcze subtelności ani złożonych wątków. Superman działa szybko, impulsywnie. Bierze sprawy w swoje ręce. To manifest – nie polityczny, ale moralny. Świat jest pełen zła, a jeśli możesz coś z tym zrobić, to musisz to zrobić. Prosto i dosadnie. I w tym tkwi jego siła.

Lois Lane pojawia się tylko na chwilę, ale już tutaj jest dynamiczną, odważną postacią – choć uprowadzenie przez gangstera to schemat typowy dla epoki, jej charakter i sposób rozmowy z Clarkiem zwiastuje, że nie będzie tłem. Clark Kent, wiecznie przeoczany, potulny i spokojny, to tylko maska – ale już teraz widać, że to maska, którą Superman zakłada z konkretnego powodu: by nie być podejrzanym, by móc działać bez ograniczeń.

Komiks jest archaiczny w formie, ale świeży duchem. Każda scena jest krótka, ale treściwa – zwięzłe dialogi, mocne gesty, prosty przekaz. Tu nie ma miejsca na niuanse, bo wszystko jeszcze się tworzy. A mimo to działa – bo ta opowieść, choć ma zaledwie kilkanaście stron, buduje fundament idei, która będzie trwać dekady.

I choć antologia wypełniająca resztę numeru to zbiór mniej lub bardziej pulpowych opowieści – z magią, boksem, dziennikarstwem, detektywami i piratami – to właśnie Superman wybija się ponad wszystko. To nie tylko historia jednego bohatera – to moment, gdy medium komiksowe zmieniło się na zawsze.

Nasza ocena: Autor: Kal-El