Action Comics #1008

Action Comics #1008

⟨ Poprzedni numer

Action Comics #1007

Następny numer ⟩

Action Comics #1009

Seria: Action Comics Vol. 1 (DC Rebirth)

Tytuł: Leviathan Rises, Part 2

Data wydania: luty 2019

Scenariusz: Brian Michael Bendis

Rysunki: Steve Epting

Tusz: Steve Epting

Kolory: Brad Anderson

Litery: Josh Reed

Okładka: Steve Epting

Redaktor naczelny: Bobbie Chase

Redakcja: Mike Cotton, Jessica Chen, Brian Cunningham

Występują: Clark Kent (Superman), Lois Lane, Jimmy Olsen, Adam Strange, Amanda Waller, General Sam Lane

Streszczenie

W Action Comics #1008 run „Leviathan Rises” nabiera tempa, gdy mroczna siła uderza w same fundamenty agencji wywiadowczych. Adam Strange stawia się w centrali D.E.O., gdzie szef agencji Bones zaprasza go do współpracy — zanim jednak zdążą omówić szczegóły, budynek zostaje zaatakowany przez tajemniczą, olbrzymią postać emanującą błękitnym światłem. Katastrofa niszczy część struktur, a Strange ratuje, co się da, wraz z ocalałymi agentami, w szoku obserwując skalę zniszczeń. W tym samym czasie Amanda Waller spotyka się z Samem Lane’em, i obaj szybko orientują się, że znaleźli się w pułapce – nie wezwali tego spotkania, a sytuacja wymyka się spod kontroli.

Na froncie Metropolis Lois Kane wraca do Daily Planet, gdzie znajduje Jimmy’ego ukrytego pod jej biurkiem – jest przestraszony, poraniony zejściem w sprawy Kobra z poprzedniego numeru. Clark i Lois próbują wyciągnąć od niego informacje, obiecując mu bezpieczeństwo. Tymczasem chaos rozlewa się dalej: w mieszkaniu Lane’ów dochodzi do dramatycznego momentu, gdy Waller, pojawiając się nieoczekiwanie, wydaje się strzelać do Sama. Na koniec Lois i Clark zostają zaskoczeni, gdy Waller wkracza do ich domu, ostrzegając, że Leviathan zbliża się coraz bardziej.

Recenzja

Action Comics #1008 wyróżnia się jako numer ukierunkowany na rozbudowę intrygi i eskalację zagrożenia. Bendis zdaje sobie sprawę, że musi ruszyć akcję naprzód — i robi to, wyburzając D.E.O. oraz wrzucając kluczowych graczy w wir chaosu. Jego dialogi, zwłaszcza pomiędzy Clarkiem a Lois, momentami błyszczą lekkością i bliskością, co daje oddech wśród scen kryzysu. Postaci takie jak Waller czy Lane wnoszą element rosnącego napięcia i nieufności — w jednej chwili mogą być sojusznikami, w drugiej zagrożeniem.

Jednakże numer nie ucieka od mankamentów. Wielu czytelników odczuwa, że część scen pełni rolę „ustawki” fabularnej — wprowadzenia kolejnych elementów planu Leviathana, a nie rozstrzygnięć. Atak na D.E.O., choć widowiskowy, budzi pytania: skąd olbrzym był w stanie dokonać takiego zniszczenia bez większej widoczności? Niektóre sceny — jak strzał do Sama Lane’a — wydają się przesadnie dramatyczne, bez odpowiedniego wcześniejszego zbudowania sytuacji. Przeskoki między miejscami akcji są szybkie i momentami mogą dezorientować, zwłaszcza jeśli czytelnik nie śledził uważnie poprzednich zeszytów.

W warstwie wizualnej z kolei #1008 błyszczy w kluczowych momentach. Steve Epting potrafi uchwycić dramat zniszczenia — ruiny D.E.O., przerażenie postaci, ekspresje twarzy — a także zestawić sceny codziennego życia (powrót Lois, rozmowy z Jimmy’m) z narastającym zagrożeniem. Z kolei Brad Anderson w kolorach buduje kontrasty: zimne błękity i błysk energii kontra cieplejsze wnętrza mieszkalne i biurowe momenty. Zdarzają się kadry, w których rysunki Clarka lub Lois wydają się nieco mniej dopracowane, co przy intensywności narracji bywa zauważalne, ale nie psuje ogólnego odbioru.

Ogólnie Action Comics #1008 to solidny i niezbędny numer w łuku Leviathan Rises. Chociaż nie oferuje pełnych odpowiedzi ani spektakularnych zwycięstw, to podnosi stawkę, ustawia wiele figur na planszy i sprawia, że czytelnik chce zagłębić się dalej. To typ komiksu „ustawiającego”, ale wykonany z na tyle mocnym stylem, że trudno go zignorować. Dla obserwatorów runu Bendisa – ważny numer.

Nasza ocena: Autor: Kal-El