Action Comics #1007

Action Comics #1007

⟨ Poprzedni numer

Action Comics #1006

Następny numer ⟩

Action Comics #1008

Seria: Action Comics Vol. 1 (DC Rebirth)

Tytuł: Leviathan Rises, Part 1

Data wydania: styczeń 2019

Scenariusz: Brian Michael Bendis

Rysunki: Steve Epting

Tusz: Steve Epting

Kolory: Brad Anderson

Litery: Josh Reed

Okładka: Steve Epting

Redaktor naczelny: Bobbie Chase

Redakcja: Mike Cotton, Jessica Chen, Brian Cunningham

Występują: Clark Kent (Superman), Lois Lane, Jimmy Olsen, Amanda Waller, General Sam Lane

Streszczenie

W Action Comics #1007 rozpoczyna się nowy łuk fabularny „Leviathan Rises”. Zeszyt otwiera się sceną, w której Jimmy Olsen zostaje zaproszony przez nową znajomą, Ellę, na spotkanie kultu Kobra w Seattle. Tam, choć początkowo zaintrygowany, Jimmy szybko orientuje się w niepokojącym charakterze zgromadzenia i robi zdjęcia – wkrótce potem budynek ogarnia dziwny wybuch błękitnej energii, który niszczy całą strukturę i zostawia po sobie zamęt.

W Metropolis Jimmy próbuje ukryć zdjęcia przed Perry’em White’em, niepewny, komu może zaufać, szczególnie w świetle nowego właściciela Daily Planet. Równolegle Lois odwiedza swego ojca, generała Sam Lane’a, by spróbować naprawić ich relację; w trakcie rozmowy wyznaje, że zakochała się w Supermanie i że Jon jest jego synem. Reakcja Lane’a jest milcząca i lodowata. Gdy Clark leci do Atlantan, aby uratować Amandę Waller przed upadkiem z budynku, nagle pojawia się kolejna błękitna eksplozja — po interwencji Supermana Waller znika, a budynek, z którego została uratowana, zostaje usunięty przez tę samą dziwną energię.

Numer kończy się w napięciu – zagadką, kto zadaje te uderzenia i jaki cel stoi za serią ataków na organizacje tajne i wpływowe.

Recenzja

Pierwszy numer „Leviathan Rises” pokazuje aspiracje Bendisa do stworzenia szerokiej, konspirowej sagi, która sięga poza codzienne obowiązki Supermana i wciąga postaci ze świata cieni i tajnych organizacji. Na plus działa pomysł wprowadzenia Jimmy’ego jako bohatera proaktywnie działającego — to on staje się „wniośnikiem” zagrożenia, gdy przekracza próg kultu i dokumentuje to, co inni by przeoczyli. Jego narracja dodaje dynamiki i pozwala czytelnikowi poczuć się śledczym obok niego. Również scena z Lois i Samem Lane’em działa emocjonalnie — chociaż decyzja Lois wyjawić prawdę wydaje się dramatyczna i ryzykowna, otwiera interesujący punkt zwrotny w jej relacji z ojcem i w dynamice rodziny Lane’ów.

Mimo tych zalet, numer nie jest pozbawiony wad. Główne zastrzeżenie dotyczy struktury i tempa — w jednej odsłonie próbuje się zmieścić zbyt wiele: wątek Jimmy’ego, rozmowa Lois‑Lane, ratunek Waller, eksplozje i zniknięcia. To powoduje, że niektóre przejścia wydają się gwałtowne, a część fabularnych punktów pojawia się bez pełnego zbudowania lub uzasadnienia. Krytycy wskazują, że wątek Invisible Mafia — który wcześniej był elementem serii — zostaje niemal odcięty i nie rozwinięty w tej odsłonie. Dialogi czasami brzmią ekspozycyjnie, zwłaszcza gdy Waller lub Superman muszą wyjaśniać, kim są i co robią — choć część tego można tłumaczyć potrzebą wprowadzenia nowych czytelników.

Warstwa artystyczna stoi na wysokim poziomie. Steve Epting świetnie radzi sobie zarówno w scenach pełnych napięcia i akcji, jak i w momentach intymnych — mimika, ekspresje postaci czy subtelne gesty dodają głębi dialogom. Sceny eksplozji błękitnej energii prezentują się efektownie i klimatycznie, a kolory Brada Andersona podbijają kontrasty między jasnością mocy a ciemnością spisków. Panelowe układy są momentami śmiałe i dynamiczne, choć w niektórych momentach mogą być nieco zagęszczone dla oka czytelnika. Niemniej artystycznie numer robi dobre wrażenie i pokazuje, że Bendis stara się nadać „Action Comics” ton bardziej thrillerowy niż tradycyjny.

Podsumowując, Action Comics #1007 to silny start nowego łuku, który stawia wiele pytań i daje czytelnikowi poczucie, że wiele jest jeszcze do odkrycia. Nie wszystkie elementy są dopracowane — struktura bywa rozbita, wątki momentami walczą o przestrzeń — ale pomysł, napięcie i estetyka wystarczają, by zainteresować. Dla fanów Supermana i tych, którzy lubią tony intryg, to lektura obowiązkowa.

Nasza ocena: Autor: Kal-El