Dzisiaj jest: poniedziałek, 12 stycznia 2026
– polski serwis poświęcony Człowiekowi ze Stali
Seria: Action Comics Vol. 1 (DC Rebirth)
Tytuł: Invisible Mafia, Part 6
Data wydania: styczeń 2019
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Ryan Sook
Tusz: Ryan Sook
Kolory: Brad Anderson
Litery: Josh Reed
Okładka: Ryan Sook
Redaktor naczelny: Bobbie Chase
Redakcja: Mike Cotton, Jessica Chen, Brian Cunningham
Występują: Clark Kent (Superman), Red Cloud (Robinson Goode), Mayor Hopkins
W Action Comics #1006 w ramach wątku „Invisible Mafia” akcja nabiera znaczącego przyspieszenia. Clark Kent konfrontuje się podczas publicznego wydarzenia z burmistrzem Hopkins’em, pytając go o wycofanie środków na dochodzenie dotyczące niedawnych pożarów. Burmistrz usiłuje unikać odpowiedzi, lecz dzięki swojej super‑słuchowi Clark podsłuchuje, że Hopkins oskarża Melody Moore o ujawnienie informacji. Clark następnie przemieszcza się do Daily Planet, gdzie Robinson Goode szykuje artykuł opisujący pojedynek Supermana z Red Cloud. W międzyczasie Red Cloud atakuje Moore, i Superman wkracza, by ocalić ją przed poważnymi obrażeniami. Po dramatycznym starciu obie antagonistki znikają, a w finale Robinson Goode spotyka się z Mr. Strongiem i zostaje zaprowadzona do prawdziwej przywódczyni Invisible Mafia — Leone.
Nowe ujawnienia rzucają światło na jej dawne powiązania z Supermanem, a końcówka pokazuje mistyczny, legendarny samochód — ten sam, który Superman dźwigał na okładce Action Comics #1 — sugerując głębokie zakorzenienie intrygi.
Ten numer, choć stanowiący kulminację pierwszego łuku Bendisa, pełni przede wszystkim rolę scalacza wątków. Bendis wreszcie skupia się na głównym konflikcie: burmistrz, pożary, działania Red Cloud i działania Invisible Mafia zaczynają być logicznie powiązane. Zaletą jest tempo — wreszcie więcej się dzieje, mniej jest przestojów i dygresji, a poszczególne sceny napędzają historię do przodu. Scena ataku na Melody Moore i ratunek sprawiają, że Superman ponownie angażuje się nie tylko jako symbol, ale jako czynny uczestnik dramatu. Ujawnienie Leone jako przywódczyni nadaje tej serii ciężar i grozę — okazuje się, że intryga ma korzenie głębiej niż dotychczas przypuszczano. Z kolei motyw samochodu z początków Action Comics to symbolika godna rangi świetnej metafory — że wpływ przeciwnika był obecny od samego początku.
Mimo to numer nie ustrzegł się mankamentów. Część scen dialogowych nadal może brzmieć jako narracyjne wypełniacze: moment, kiedy Clark wraca do Daily Planet i obserwuje newsroom, nie przynosi wyraźnego pożytku fabularnego i zdaje się być przerywnikiem. Ujawnienie przywódczyni mafii wygląda na efektowny cliffhanger, ale sam motyw i motywacje Leone nie zostały jeszcze należycie wprowadzone — przez co może wydawać się zaskakujące bez wystarczającego fundamentu. Poprzednie tomy serii trochę „przeżegnały” intrygi — niektóre wątki były odsuwane lub opóźniane — co sprawia, że czytelnik może odczuwać, iż dopiero w tym numerze seria wchodzi na właściwe tory, a niektóre wcześniejsze elementy tracą nieco na znaczeniu.
Graficznie #1006 to jeden z jaśniejszych punktów runu Bendisa. Ryan Sook potrafi uchwycić emocję i dynamikę — zarówno w scenach spokojnych (rozmowy, obserwacje), jak i w bojowych (Starcie z Red Cloud). Kolory Brada Andersona dodają klimatu: atmosferyczne kontrasty, świetliste momenty działań i mroczniejsze tła dobrze podkreślają ton intrygi. W scenach, gdzie Superman używa swoich zmysłów (słuch, wzrok) — linia artystyczna zostaje wzmocniona graficznym sposobem prezentacji tych mocy, co dodaje świeżości i wizualnego uroku. Choć niektóre ujęcia są mniej wyraziste albo mniej dynamizowane, ogólnie estetyka numeru utrzymuje wysoki standard.
Podsumowując, Action Comics #1006 to krok w stronę odzyskania narracyjnej spójności i energii w runie Bendisa. Numer “odcina łańcuchy”, ujawnia kluczowe powiązania i stawia nowe pytania — choć nie wszystkie dotąd rozwiązane. To lepiej zbalansowana i intensywniejsza odsłona serii, choć nie bez momentów, które nadal cierpią z powodu nadmiaru wątków i opóźnionych wprowadzeń. Dla tych, którzy chcą, by historia zaczęła się naprawdę kręcić — to dobry moment, by zanurzyć się w dalszy ciąg.
Nasza ocena:
Autor: Kal-El