Dzisiaj jest: poniedziałek, 12 stycznia 2026
– polski serwis poświęcony Człowiekowi ze Stali
Ten komiks należy do crossoveru The Day of the Krypton Man
Seria: Superman Vol. 2
Tytuł: The Nature of the Beast
Data wydania: marzec 1990
Scenariusz: Jerry Ordway
Rysunki: Jerry Ordway
Tusz: Dennis Janke
Kolory: Glenn Whitmore
Litery: John Costanza
Okładka: Jerry Ordway
Redaktor naczelny: Dick Giordano
Redakcja: Mike Carlin, Jonathan Peterson
Występują: Clark Kent (Superman), Lobo, Bibbo Bibbowski, Draaga, Lana Lang, Martha Kent, Jonathan Kent, Guardian, Jimmy Olsen
Zeszyt rozpoczyna się gdy Superman powraca do nowej Twierdzy Samotności w Antarktyce, gdzie ukrywa fragmenty kryptonitu w specjalnej, mrożonej komorze. Czuje dziwne napięcie, gdy umieszcza kryształy w bezpiecznym schowku, po czym odlatuje do Metropolis, rozmyślając, że mógłby tam odpocząć. W kosmicznym barze postać Draaga zleca transport na Ziemię, by zmierzyć się z Supermanem w rewanżu. Tymczasem Martha Kent dzwoni do Clarka i zaprasza go na przyjęcie urodzinowe Lany, na które Superman przybywa spóźniony, bez prezentu i w manierze chłodnej rezerwy — Lana i reszta zauważają jego nienaturalne zachowanie. W tle Jimmy Olsen próbuje dociec losów swojego ojca i zbliża się do Projektu Cadmus, lecz zostaje zatrzymany przez Guardian, który ostrzega go, by nie wplątywał się w sprawy, których nie rozumie.
W Metropolis na scenę wkracza Lobo, który przybywa wraz z teleporterem Raofem, szukając Supermanowej ścieżki. Lobo trafia na ślad Supermana przez kosmiczne rybopodobne handlarzy holo-wideo, obiecujące transmisję walki z Supermanem jako gratkę dla klientów. Wkrótce Lobo łączy siły z Bibbo Bibbowskim i Raofem, co prowadzi do pijackiego spotkania, a potem tropienia obecności Supermana aż do jego Twierdzy.
Zeszyt kończy się na momencie, gdy pijani Lobo i jego towarzysze wkraczają do Twierdzy, nieświadomi, że to miejsce, gdzie Superman ukrył kryształy kryptonitu — ciąg dalszy w kolejnym numerze.
Z początku „The Nature of the Beast” sprawia wrażenie klasycznego otwarcia większej sagii — seria intryg, tajemnic i groźnych antagonistów zapowiada rozwój w kolejnych odsłonach. W tym konkretnym numerze na pierwszy plan wychodzą jednak konflikty charakterologiczne: Superman jawi się jako postać coraz chłodniejsza i zdystansowana, co wprowadza napięcie do jego relacji z Laną i rodziną Kentów. Jego brak empatii i opóźniona reakcja wydają się celowe, by zasugerować, że coś jest nie w porządku — i to dobrze, bo zmusza czytelnika do pytania, co stoi za tym przemianą. Sceny z Laną i Martha są istotne jako przeciwwaga dla kosmicznych wątków, nadając tomowi ludzką tonację.
Z drugiej strony, fabularnie numer działa raczej jako przerywnik niż solista — wprowadza wielu graczy (Lobo, Draaga, Raof, Cadmus) i stawia zestaw pytań, ale nie rozwiązuje żadnego z nich. Efekt bywa lekko chaotyczny — zwłaszcza w sekwencjach, gdzie Lobo i towarzysze przemieszczają się pomiędzy planetami i Metropolis, z motywacją trochę odległą i nie zawsze klarowną. Mimo to, początek walki w Twierdzy nad kryptonitem ma potencjał i trzyma w napięciu — choć nie docieramy do pełnego starcia, scena końcowa skutecznie zachęca do sięgnięcia po kolejny numer. W warstwie wizualnej Ordrowy styl sprawdza się dobrze — linia czysta, postaci wyraziste, a scenerie antarktyczne oraz kosmiczne detale działają klimatycznie. Cieniowanie i barwy Whitmore’a dopełniają tożsamość świata między Ziemią a kosmosem, chociaż w niektórych panelach można odczuć przeciążenie detalami.
Najmocniejszym elementem tego numeru jest atmosfera niepokoju i kontrast między codziennością Supermana a kosmicznym wymiarem zagrożeń. Czytelnik nie wie, komu ufać, co jest realne, a kim kierują tajemnice — i to buduje napięcie. Ale jako samodzielny fragment pozostawia wiele w zawieszeniu i momentami irytuje brak konkretów. Zależnie od gustu, można go odebrać jako solidne preludium lub nieco rozmyty prolog. Jako otwarcie większego wątku — sprawdza się lepiej niż jako samodzielna lektura. Myślę, że numer ten zasługuje na ocenę 3.5/5 — ciekawy i klimatyczny, choć niedokończony i miejscami ledwo trzymający się struktury fabularnej.
Nasza ocena:
Autor: Blaime