Action Comics #1004

Action Comics #1004

⟨ Poprzedni numer

Action Comics #1003

Następny numer ⟩

Action Comics #1005

Seria: Action Comics Vol. 1 (DC Rebirth)

Tytuł: Invisible Mafia, Part 4

Data wydania: październik 2018

Scenariusz: Brian Michael Bendis

Rysunki: Ryan Sook

Tusz: Wade Von Grawbadger

Kolory: Brad Anderson

Litery: Josh Reed

Okładka: Ryan Sook

Redaktor naczelny: Bobbie Chase

Redakcja: Mike Cotton, Jessica Chen, Brian Cunningham

Występują: Clark Kent (Superman), Lois Lane, Jon Kent, Perry White, Red Cloud (Robinson Goode), Lex Luthor

Streszczenie

W Action Comics #1004 Lois powraca do Metropolis po swojej kosmicznej podróży z Jor‑El i Jonem, lecz między nią a Clarkiem Kentem wisi wiele pytań, które muszą zostać rozwiązane. Superman konfrontuje Lois w kwestii Jon’a – gdzie on był, co się z nim działo – oraz żąda wyjaśnień, dlaczego ona nie skontaktowała się z nim po powrocie. Lois tłumaczy, że ich życie jako rodziny superbohaterów nigdy nie mogło być „normalne” i że potrzebowała przestrzeni, by się odnaleźć, by napisać i by być sobą, a nie tylko żoną Supermana. Trudno jednak uniknąć bolesnych momentów, bo Lois unika bezpośrednich pytań i przedstawia swoją decyzję jako coś, co oboje muszą zaakceptować, choć nie do końca jest jasne, czy jej serce dalej bije dla Clarka w taki sposób, jak раньше.

W międzyczasie w redakcji Daily Planet Clark i Robinson Goode pracują nad artykułem o Red Cloud, próbując zebrać fakty, gdy Perry White wtrąca się i pokazuje Clarkowi zdjęcie Lois w towarzystwie Lexa Luthora – zdjęcie znalezione przez Trish Q. To prowokuje Clarka do konfrontacji, bo Lois miała spotkanie z Lexem w hotelu w Chicago, co komplikuje relacje i dodaje napięcia. Supeman musi pogodzić swoje uczucia, domysły i brak jasności z sytuacją Lois.

Komiks kończy się bez pełnych odpowiedzi – Lois twierdzi, że nie rozstają się z Clarkiem, że ich więź jest nadal silna, ale stwierdza, iż potrzeba przestrzeni jest czymś, czego nie da się ignorować. Czytelnik zostaje z poczuciem, że Lois zmaga się nie tylko z rolą matki i żony, ale też własną tożsamością, a relacja Lois‑Clark jest poddawana próbie, której być może nie da się przekuć w tradycyjny ideał.

Recenzja

Ten numer wyróżnia się silnym akcentem na relacje – dynamikę między Lois Lane i Supermanem, a także między Lois i Jonem – i stawia uczucia bohaterów w centrum narracji. Bendis próbuje pokazać, że bycie Supermanem to nie tylko ratowanie świata, ale też życie z konsekwencjami bycia ikoną, mężem i ojcem. Moment, w którym Lois mówi, że nie może być tylko częścią rodziny Supermana, że potrzebuje być samodzielna, jest odważny i daje przestrzeń do refleksji nad rolą bohatera i roli partnerki w świecie, w którym obowiązki często przytłaczają. Rysunki Sooka i von Grawbadgera dobrze wspierają te emocjonalne momenty – mimika Lois, chwile intymności, krajobrazy Metropolis – wszystkie te elementy są wizualnie silne i mają siłę przekazu.

Niestety, problemem jest to, że dialogi Lois momentami zdają się patetyczne do przesady i jej powody są przedstawione w sposób, który dla części czytelników będzie wydawał się wymówką lub nawet usprawiedliwieniem zachowań, które nie pasują do jej wcześniejszych charakterystyka. Część akcji fabularnej (wątek Red Cloud, zdjęcia Lexa) służy głównie jako kontrast emocjonalny niż rzeczywisty rozwój fabuły, co powoduje, że numer dla kogoś szukającego większej dynamiki może być rozczarowaniem. Również zachowanie Clarka – choć zrozumiałe w kontekście emocjonalnego bólu – bywa powierzchowne w swoim przyzwoleniu na niejasności i braki komunikacji.

Visually komiks wygląda bardzo dobrze. Artysta Ryan Sook jest w stanie przekazać zarówno monumentalność Supermana i miasta, jak i intymność prywatnych rozmów. Kadry z Clarkiem konfrontującym Lois na dachu, czy momenty, gdy Lois się wzbrania, wyglądają silnie dzięki szczegółom i ekspresji. Kolory Brada Andersona dodają emocjonalnego tonu – ciepłe światła w scenach wieczornych, chłód w momentach niepewności – co czyni obraz mocno atmosfere˙.

Podsumowując, Action Comics #1004 to numer, który mniej stawia na wielkie potyczki, a więcej na skutki bycia bohaterem w życiu prywatnym. To trudna lektura – emocjonalnie skomplikowana, momentami nieprzyjemna – ale potrzebna dla tych, którzy chcą zobaczyć postaci nie jako symbol, ale jako ludzie z problemami. Nie jest to doskonały numer – ma braki fabularne i kilka decyzji, które wielu uzna za kontrowersyjne – ale zasługuje na uwagę jako część większego obrazu.

Nasza ocena: Autor: Kal-El